Herbata nie tylko do posiłków - zielona, czarna, owocowa

 





Herbata jest u mnie czymś więcej niż tylko napojem do posiłku. Piję ją podczas jedzenia, ale równie często sięgam po nią bez żadnego jedzenia. Po prostu mam ochotę na herbatę.

Piję różne rodzaje. Najczęściej zieloną i czarną, ale czasami wybieram też owocową. Lubię zarówno zwykłe herbaty, jak i smakowe, aromatyzowane owocami. Nie mam jednej marki, której trzymam się zawsze. Lubię próbować różnych herbat i sprawdzać, co tym razem mi odpowiada.

Herbaty różnych marek kupuję przeważnie przez internet. Jest tam po prostu większy wybór i łatwiej znaleźć coś, czego wcześniej nie miałam. Nie oznacza to jednak, że wszystko zamawiam online. Niektóre herbaty kupuję również stacjonarnie, przy okazji zwykłych zakupów.

Herbata towarzyszy mi więc w różnych sytuacjach. Może być dodatkiem do śniadania czy obiadu, ale równie dobrze może pojawić się wtedy, kiedy po prostu chcę coś ciepłego wypić. Nie potrzebuję do niej specjalnej okazji.

Mam też kubek termiczny, więc herbata może mi towarzyszyć również poza domem. Dzięki temu nie jest ograniczona tylko do kuchni i jednego momentu dnia.

Lubię tę różnorodność. Jednego dnia może być zielona, innego czarna, a czasami owocowa. Nie zawsze wybieram tę samą, bo właśnie możliwość zmiany jest w tym wszystkim przyjemna.

Herbata pojawia się też w nazwach moich innych blogów. „Pisanie z filiżanką herbaty” to miejsce na przemyślenia, a „Czytanie z filiżanką herbaty” – na recenzje i artykuły o książkach. Jak widać, ta filiżanka herbaty towarzyszy mi nie tylko przy jedzeniu. Stała się częścią mojego pisania, czytania i zwyczajnej codzienności.

W „Zeszycie Jedzenia” też musiało się więc znaleźć dla niej miejsce.

Artykuł ja i Ai, grafika Ai. 

Komentarze

Popularne posty